Inflacja wzrosła w maju o 2,3 proc. rok do roku – podał Główny Urząd Statystyczny. To najwięcej od półtora roku, ale ciut mniej od oczekiwań analityków rynkowych. Z danych podanych przez GUS i zebranych przez "Wyborczą" widać jednak, że wzrosty cen najbardziej dotykają uboższą część społeczeństwa. 

O tym, że coś zaczyna dziać się z cenami, można było zauważyć już w danych za kwiecień. Skok cen między marcem a kwietniem był największy od ośmiu lat. Między kwietniem a majem już takiego skoku nie było. Dlatego patrząc na ogólny wskaźnik cen całego koszyka dóbr i usług (czyli właśnie wskaźnik inflacji), wciąż nie ma się czym martwić - 2,3 proc. to niemal dokładnie tyle, ile Narodowy Bank Polski uznaje za sytuację optymalną.

Susza pompuje ceny żywności

GUS podał jednak, że w ciągu roku ceny żywności wzrosły o 5 proc., a w ciągu miesiąca o 1,4 proc. A to już bardzo dużo. Dość powiedzieć, że zdaniem analityków państwowego banku PKO BP ceny żywności podbiły inflację o 0,5 pkt. proc. A żywność to przeciętnie około jednej czwartej naszych wydatków. Im uboższa rodzina, tym na jedzenie wydaje większą część swego budżetu. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej