Liczby są bezwzględne. Wartość polskiego importu z Państwa Środka sięga 103 mld zł. Eksport nie przekracza 9 mld zł. Jeśli nadal będzie opierał się na bursztynie, kurczakach i okazyjnie kupionych luksusowych jachtach, saldo handlowe pomiędzy oboma krajami będzie na coraz większym minusie.

Na tle Europy wypadamy słabo (15. miejsce pod względem eksportu), wyprzedzają nas nawet nasi mniejsi sąsiedzi, jak Słowacja. Co prawda ta ostatnia nadrabia statystyki produkcją Volkswagena Tuarega, którego chętnie kupują Chińczycy, ale jesteśmy też w tyle za innymi krajami Grupy Wyszehradzkiej.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej