Edyta Bryła: Wraz ze zmianami klimatycznymi zmieni się nasza dieta. Ale jak?

Prof. Stanisław Kowalczyk ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie: Będzie dobrze, jeśli jedzenia po prostu wystarczy dla wszystkich.

Nieodwołalnie nasza dieta będzie oparta w przewadze na produktach pochodzenia roślinnego. Ale będzie też mniej owoców i warzyw, zwłaszcza tych potrzebujących więcej wody, jak warzywa korzenne. Tropikalne owoce, jak banany czy pomarańcze, przetrwają, bo są odporne na suszę. Ale bezpieczeństwa żywnościowego nie zapewniają nam owoce, tylko zboża.

Większy głód spowodowany brakiem żywności jest pewien. Według różnych szacunków do 2050 roku liczba głodujących zwiększy się o 200 mln (obecnie to 800 mln) do miliarda, a do 2080 roku o kolejne 500 mln. To powrót tendencji z połowy poprzedniego wieku, bo w latach 50. głodujących było około 1,5 mld.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej