Na początku maja wyszło na jaw, że zarządca infrastruktury PKP Polskie Linie Kolejowe musi ponownie opracować rozkład jazdy na liniach objętych modernizacjami. Przebieg robót tak bardzo różni się bowiem od harmonogramu, że zaplanowany rozkład jazdy na wakacje można wyrzucić do kosza. Miał on wejść w życie za miesiąc i obowiązywać od 9 czerwca do 31 sierpnia.

To oznacza, że trzeba było wstrzymać sprzedaż biletów na pociągi. Przewoźnicy kolejowi otrzymali pisma od spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, głównego zarządcy infrastruktury, z prośbą do przewoźników o „wyrozumiałość i wstrzymanie sprzedaży biletów” do 17 maja. Dotyczy to przede wszystkim PKP Intercity, bo tylko ten przewoźnik prowadzi przedsprzedaż biletów, a także obowiązkową rezerwację miejsc. Bez rozkładu jazdy biletów się więc nie kupi.

10 dni na powrót sprzedaży 

Jednak 17 maja sprzedaż biletów na przejazdy głównymi magistralami wcale nie ruszyła. Do tej pory, choć minęły cztery dni, jest zablokowana na część połączeń. Na które? PKP Intercity nie chce tego zdradzić - odpowiada tylko, że "będzie jak najszybciej odblokowywać sprzedaż".

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej