– Fascynacja najmem krótkoterminowym, która pojawiła się 4 lata temu, już inwestorów nie grzeje – doszli do wniosku eksperci dyskutujący o polskim rynku mieszkaniowym na Europejskim Kongresie gospodarczym w Katowicach. Dlaczego? Bo inwestorzy ci zdali sobie sprawę, że o ile przychody są wyższe niż w przypadku najmu długoterminowego, o tyle utrzymując ten biznes, trzeba się nieźle napocić. Sprzątać po każdym turyście, przekazywać klucze, częściej remontować lokal... To dodatkowe koszty.

– Ponadto rząd zaczął pomrukiwać, że chce rynek najmu krótkoterminowego uregulować. Nikt nie wie, jakie będą przepisy – zauważa Artur Kaźmierczak, partner w grupie Mzuri zarządzającej wynajmem mieszkań.

Sport nie dla nowicjuszy

Za spadek zainteresowania zakupem inwestycyjnym pod ofertę portali typu airbnb odpowiada też nowy trend – tzw. house flipping, czyli zakup mieszkań do remontu i ich szybka sprzedaż z zyskiem, po uprzednim odświeżeniu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej