Rafinerie w Europie Środkowej mocno odczują skutki wstrzymania trzy tygodnie temu ropy naftowej z Rosji po wykryciu w niej szkodliwych zanieczyszczeń chlorkami organicznymi. W swoim najnowszym raporcie Międzynarodowa Agencja Energii (MAE) oceniła, że wskutek tego skandalu w maju i czerwcu rafinerie w Niemczech, Polsce i na Białorusi mogą zmniejszyć przerób ropy naftowej o 250 tys. baryłek dziennie.

To stanowi 2 proc. zapotrzebowania na paliwa w całej Europie, a w swoich szacunkach MAE nie uwzględniła możliwego ograniczenia produkcji w rafineriach Czech i Słowacji, które od trzech tygodni także nie sprowadzają zanieczyszczonej ropy z Rosji.

Co gorsza, ten cios trafił rafinerie w Europie Środkowej tuż przed sezonem wakacyjnym, kiedy rośnie zapotrzebowanie na paliwo. Z tej okazji mogą zaś skorzystać nieuczciwi przedsiębiorcy, którzy chcą zwiększyć zyski, unikając płacenia podatków.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej