Przedstawione przez GUS dane mają charakter szacunkowy, dokładną strukturę naszego wzrostu dopiero poznamy. W analogicznym okresie w 2018 r. PKB urósł o 5,2 proc. (w całym roku wzrost wyniósł aż 5,1 proc.). Spadek jest więc stosunkowo nieznaczny i wskazuje, że zapewne w tym roku uda się utrzymać wzrost gospodarczy powyżej 4 pkt proc. To więcej, niż podaje Ministerstwo Finansów w założeniach do budżetu na ten rok (3,8 proc. PKB), i jest zgodne z niedawnymi przewidywaniami Komisji Europejskiej, która podwyższyła prognozy wzrostu dla Polski na ten rok z 3,5 proc. do 4,2 proc. Lepsza w całej Unii ma być od nas tylko Malta (5,5 proc. PKB).

Wynik ten Polska osiągnęła mimo kiepskich wieści z naszego otoczenia gospodarczego, przede wszystkim zza zachodniej granicy, gdyż to Niemcy są głównym odbiorcą polskiego eksportu. Tymczasem pozytywne dane z polskiej gospodarki spływają już od początku roku. W ubiegłym miesiącu podano, że produkcja przemysłowa wzrosła w marcu, w ujęciu rok do roku, o 5,6 proc. I był to trzeci miesiąc z rzędu, kiedy rzeczywista produkcja była lepsza od prognoz rynkowych - a takiej passy nasza gospodarka nie miała od 2011 r.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej