Rok w handlu zagranicznym rozpoczęliśmy z impetem. Do lutego wzrost sięgał niemal 9 proc., ale w marcu gwałtownie spadł, tak że w całym pierwszym kwartale tempo było na poziomie tylko 4,4 proc. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego wartość eksportu wyniosła 56,6 mld euro.

Kłopoty Niemiec to nasze kłopoty 

Statystyki może zaburzać układ świąt, przez który zakupy mogły się przesunąć. Ale Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej, uważa, że słabe wyniki to przede wszystkim kwestia gorszej koniunktury gospodarczej w Niemczech. Dynamika produkcji przemysłowej w tym kraju była ujemna.

Wyraźnie odbija się ona na naszym eksporcie do tego kraju: w porównaniu z I kwartałem 2018 roku poziom sprzedaży nie drgnął.

 - Mocno się tego obawialiśmy. Na początku wydawało się, że jesteśmy bezpieczni, ale kłopoty Niemców odbijają się teraz na naszych wynikach sprzedaży - mówi Soroczyński. Według niego pochodną kłopotów Niemiec jest słaba sprzedaż do Czech ze względu na powiązania w handlu w ramach branży motoryzacyjnej. Eksport do tego kraju miał ujemną dynamikę i spadł o 0,8 proc., choć w zeszłym roku mieliśmy do marca ponad 4-proc. wzrost.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej