Ostatnie miesiące to zupełna zmiana retoryki polityków obozu rządzącego wobec Unii Europejskiej. Nie sposób zapomnieć o słowach prezydenta Andrzeja Dudy, który w rocznicę wejścia Polski do Unii zaapelował o umieszczenie naszego członkostwa we Wspólnocie Europejskiej w konstytucji, choć wcześniej nazywał ją "wyimaginowaną wspólnotą, z której nic nie mamy". 

Ciepłych słów przed wyborami do Parlamentu Europejskiego nie szczędzi Unii także premier Mateusz Morawiecki. W wywiadzie udzielonym Wirtualnej Polsce premier stwierdził, że "bardzo gorąco wierzy w Unię Europejską", a w orędziu z okazji wejścia Polski do UE nazwał członkostwo w strukturach europejskich "przełomowym krokiem w naszej historii". To również zmiana o 180 stopni. Jeszcze w październiku ub.r. premier rolę UE w życiu naszego kraju mocno deprecjonował. Powiedział m.in., że za fundusze unijne to "remonty chodników", a prawdziwą zmianę Polsce przyniosło uszczelnienie przez jego rząd podatków (zdaniem ekspertów mocno wyolbrzymiane).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej