Przedsiębiorcy od lat zwracają uwagę, że jest czymś niepojętym, aby każdy, kto prowadzi firmę, płacił jednakową, stałą składkę do ZUS. Dziś to 1317 zł, w tym 342 zł to składka zdrowotna. I to niezależnie od tego, czy zarabiamy 100 tys. zł, czy 1 tys. zł. Płacić trzeba nawet wtedy, gdy mamy stratę.

Rozwiązanie zaproponował powołany przez premiera rzecznik małych i średnich firm Adam Abramowicz. Zgodnie z jego pomysłem przedsiębiorcy sami mają decydować, czy chcą płacić składki emerytalne, czy rentowe do ZUS.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej