Prezes PiS Jarosław Kaczyński urodził się 18 czerwca 1949 r. i trzy lata temu po ukończeniu 67 lat, właśnie w czerwcu, chciał złożyć wniosek o emeryturę. Doradcy ZUS powiedzieli mu jednak, że może na tym stracić. Prezes opóźnił więc przejście na emeryturę o miesiąc i zyskał kilkaset złotych.
Dziś pobiera co miesiąc - jak wynika z jego oświadczenia majątkowego - 6,4 tys. zł brutto. W maju, jak wszyscy inni emeryci, dostał jeszcze dodatkowe 888 zł netto 13. emerytury (jej wypłatę tuż przed eurowyborami sam zresztą wymyślił).
Niestety, nie wszyscy emeryci mają tyle szczęścia. W efekcie w przeciwieństwie do prezesa tracą nie ze swojej winy kilkaset złotych miesięcznie.

Skąd cały problem?

Otóż każdy Polak co miesiąc odkłada na emeryturę 19,52 proc. ze swojej pensji. Te pieniądze ZUS zapisuje na naszych indywidualnych kontach emerytalnych. Aby gromadzone tam składki nie traciły na wartości, są waloryzowane. Im większa waloryzacja, tym większa emerytura.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej