Kiedy Schetyna wszedł na salę przesłuchań, przewodniczący komisji ds. wyłudzeń VAT Marcin Horała wstał zza prezydialnego stołu i się z nim przywitał. Obaj uściskali sobie dłonie. Dość zdawkowo, ale uprzejmie. Przypominało to gest, jaki wykonują bokserzy przed rozpoczęciem walki.

– Czy ustanowił pan pełnomocnika?

– Nie.

– Imię, nazwisko, wiek, zawód?

– Nazywam się Grzegorz Schetyna, mam 56 lat, jestem posłem na Sejm i przewodniczącym Platformy Obywatelskiej.

PiS wykorzystuje komisję ds. VAT do kampanii

Schetyna został formalnie wezwany przed komisję, bo był od 16 listopada 2007 do 13 października 2009 r. wicepremierem i ministrem spraw wewnętrznych i administracji, to jemu podlegały służby, które zajmowały się przestępczością zorganizowaną.

Przed wejściem na salę Schetyna mówił, że zaproszenie go jako 45. świadka, a jeszcze w maju – premier Ewy Kopacz i Donalda Tuska, i wszystko to na kilkanaście dni przed wyborami, to czysta polityka, wykorzystywanie komisji śledczej do kampanii.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej