W połowie kwietnia rządy państw UE zatwierdziły nowelizację dyrektywy gazowej, która przewiduje rozciągnięcie unijnych przepisów antymonopolowych w energetyce na podmorskie gazociągi do importu gazu do Unii – takie jak układany przez Gazprom przez Bałtyk gazociąg Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec.

Trzy dni przed decyzją rządów państw Unii Matthias Warnig, dyrektor generalny spółki budującej Nord Stream 2, skierował do przewodniczącego KE Jean-Claude'a Junckera pismo z żądaniem zwolnienia rosyjskiego gazociągu z kluczowych wymogów nowej dyrektywy. Kopię tego pisma opublikował portal Politico.eu.

Bez antymonopolowych ograniczeń

Zgodnie z dyrektywą podmorskimi gazociągami nie będzie mogła zarządzać firma, która jednocześnie handluje gazem. Czyli w przypadku Nord Streamu 2 Gazprom powinien powierzyć ten interes innej spółce. Gazprom nie będzie też mógł z góry zapewnić sobie monopolu na korzystanie z Nord Streamu 2, a taryfy za przesył gazu muszą być przejrzyste i nie dyskryminować ewentualnych konkurentów Gazpromu korzystających z gazociągu. To nie zablokuje budowy bałtyckiego gazociągu z Rosji do Niemiec, ale może obniżyć rentowność inwestycji i utrudnić jej wykorzystanie do utrwalenia dominacji Gazpromu na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej