Po trwającym trzy dni proteście 10 kwietnia br. rząd obiecał taksówkarzom, że w projekcie nowelizacji ustawy o transporcie drogowym uwzględni ich postulaty, nowe prawo zostanie przyjęte jeszcze przed wakacjami, a vacatio legis - skrócone. Dziś można stwierdzić, że z tych obietnic pozostało niewiele.

W środę w samo południe nad projektem pochyliły się połączone komisje cyfryzacji i infrastruktury. Ustawa już w czwartek wróci pod obrady Sejmu w praktycznie niezmienionej formie, bo naniesione poprawki mają przede wszystkim charakter kosmetyczno-stylistyczny.

Skąd ten nagły pośpiech?

Podczas protestu taksówkarze przedstawili trzy postulaty: skuteczną egzekucję już obowiązującego prawa, zaprzestania prac nad obecnym projektem ustawy i - po konsultacjach z taksówkarzami - przygotowanie nowego projektu, który odpowie na ich potrzeby. Rząd jednak prac nie przerwał, a przekonał protestujących, że uwzględni ich głos podczas dalszych prac nad nowelizacją.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej