29 największych polskich miast wydało w 2016 roku w sumie 34 mln zł na odszkodowania dla osób, którym nie były w stanie zapewnić mieszkania. A było ich z końcem analizowanego roku prawie 160 tys. Jednocześnie zadłużenie lokatorów, którzy szczęśliwie mieszkania społeczne zajmują, przekroczyło już wówczas 3 mld zł.

Te pieniądze mogłyby posłużyć do wyremontowania tysięcy pustostanów lub budowy nowych mieszkań dla potrzebujących, ale egzekucja długów nie przynosi rezultatów. Zresztą samo ich odzyskanie nie jest receptą na pogłębiający się problem mieszkaniowy w polskich miastach.

Gminny balast

W Poznaniu w ciągu ostatnich 30 lat zasób gminnych mieszkań stopniał z 22 do 12,5 tys. Nie jest to odosobniony przypadek – z raportu Obserwatorium Polityki Miejskiej IRMiR wynika, że 65 proc. polskich miast pozbywa się swojego mienia w postaci mieszkań. Najczęściej sprzedaje je dotychczasowym lokatorom, udzielając wysokiej, nawet 90-procentowej bonifikaty.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej