– Choć dane jeszcze spływają, już teraz mogę powiedzieć pobieżnie, że system opłat za torebki foliowe jest systemem nieszczelnym – przyznał szczerze w rozmowie z dziennikarką „Wyborczej” Justyną Dobrosz-Oracz minister środowiska. Ze wstępnych danych wynika, że statystyczny Polak kupił w 2018 roku osiem torebek foliowych. Kupił, a nie zużył, bo to duża różnica udowadniająca, że opłata recyklingowa w tym kształcie do końca się nie sprawdziła.

Nieszczelność systemu

Trzy tygodnie temu, jeszcze zanim informacja zbiorcza od marszałków województw pobierających opłatę trafiła do resortu środowiska, „Wyborcza” wyliczyła, ile wzbogaci się na niej skarb państwa. Choć zakładano, że w pierwszym roku jej obowiązywania będzie to kwota 1,15 mld zł, skończy się na znacznie mniejszej kwocie.

Minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz poinformowała w piątek w rozmowie z nami, że będzie to 68-70 mln zł. To oznacza, że sprzedano po osiem torebek na jednego Polaka. Rząd tymczasem zakładał, że opłata recyklingowa spowoduje redukcję ich zużycia z 300 do 150 na osobę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej