Od połowy obecnej dekady niemal co roku na polskich drogach przybywa ok. 1,5 mln samochodów rocznie. To zwiększa ryzyko tworzenia się zatorów drogowych, zwłaszcza w godzinach szczytu i w czasie sezonowego wzrostu ruchu. Gorzej, że do tego dokładają się korki i zatory sprowokowane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad – jak stwierdziła NIK w raporcie, do którego dotarła „Wyborcza”.

Kontrolerzy Izby od 2016 r. do jesieni 2018 r. sprawdzali w centrali GDDKiA i jej oddziałach w Gdańsku, Łodzi, Poznaniu, Katowicach, Krakowie, Warszawie i we Wrocławiu, jak zarządcy tych najważniejszych dróg w Polsce radzą sobie z zatorami. Wyniki kontroli szokują.

Poczekaj, kosimy

Przed rokiem w maju na autostradzie z Warszawy do Łodzi po południu utworzył się korek o długości aż 14,6 km i pokonanie tego odcinka zajmowało niemal pół godziny, cztery razy dłużej niż normalnie. Dlaczego? Bo właśnie o tej porze szczytu komunikacyjnego firma wynajęta do utrzymania tej autostrady postanowiła skosić trawę na poboczach.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej