Leszek Dziopak, szef spółki Polowat, jednej z sześciu zajmujących się w Polsce recyklingiem butelek PET, jest dumny: – W naszym zakładzie jest jak w restauracji: nic się nie marnuje – opowiada. Według jego szacunków tylko 1 proc. trafiającego do instalacji materiału staje się odpadem. Butelki, a także etykiety i zakrętki przetwarzane są na surowce, które mogą być użyte ponownie do produkcji m.in. paliwa, doniczek, pasów bezpieczeństwa, folii czy nowych butelek na napoje.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej