„Zdecydowaliśmy się zrezygnować z udziału w tym projekcie [Baltic LNG]” – poinformował w środę Cederick Cremers, przedstawiciel koncernu Shell w Rosji. Jego oświadczenie opublikowała rosyjska agencja prasowa TASS.

Brytyjsko-holenderski koncern jesienią 2015 r. zawarł z Gazpromem wstępne porozumienie o wspólnej budowie terminalu do eksportu skroplonego gazu LNG w porcie Ust-Ługa w pobliżu Sankt Petersburga. Tam też ma się zaczynać bałtycki gazociąg Nord Stream 2 do Niemiec.

Do tej pory Shell był jedynym partnerem Gazpromu w projekcie Baltic LNG i miał dostarczyć technologie dla zakładu, który miał produkować na eksport do 13 mln ton skroplonego gazu rocznie. I jeszcze w lutym Cremers w wywiadzie dla dziennika „Kommiersant” mówił o możliwości zwiększenia potencjału tych zakładów.

Wolta Gazpromu

W swoim oświadczeniu Cremers wyjaśnił, że Shell postanowił wycofać się ze współpracy przy budowie bałtyckiego terminalu LNG, kiedy pod koniec marca Gazprom ogłosił zmianę koncepcji tej inwestycji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej