Państwo K. kupili mieszkanie w Szklarskiej Porębie, traktując je jako lokatę kapitału. Podpisali umowę z profesjonalną firmą, która w ich imieniu przez dziesięć lat miała wynajmować lokal, płacąc właścicielom stosowną stawkę. To coraz popularniejsza ostatnio w Polsce metoda inwestowania swoich oszczędności.

Problem zaczął się, kiedy urzędnicy naliczyli podatek od nieruchomości. - Gmina wysłała mi PIT, domagając się zapłaty podatku w wysokości 1952 zł za kilka ostatnich miesięcy roku 2016, podczas gdy według moich szacunków powinienem zapłacić ok. 64 zł - wówczas stawka podatku od nieruchomości wynosiła 75 gr za m kw. – opowiada pan Tomasz, właściciel. Za pełny rok 2017 domagano się już 2583 zł, choć zgodnie z obowiązującymi wówczas stawkami podatku od nieruchomości należało się ok. 86 zł.

Powód? Uznano, że skoro w akcie notarialnym zapisano, że mieszkanie ma być wynajmowane przez dziesięć lat, a w internecie reklamowane jest jako do wynajęcia, to jest w nim tym samym prowadzona działalność gospodarcza. A skoro tak, to właściciele muszą zapłacić wyższą stawkę podatku od nieruchomości niż w przypadku zwykłego mieszkania.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej