Z powodu rosnącej konsumpcji energii – podsycanej dodatkowo ekstremalnymi temperaturami – emisje na świecie wzrosły o 1,7 proc. (o 33,1 mld ton). Oznacza to m.in., że w skali światowej trudno będzie powstrzymać wzrost temperatury zwiększający ryzyko ekstremalnych zjawisk, takich jak powodzie czy fale upałów. Ginąć będzie coraz więcej ludzi.

Największym jednostkowym emitentem pozostali producenci energii elektrycznej z węgla, którzy odpowiadali za 30 proc. wysyłanego do atmosfery CO2, ale też innych niebezpiecznych substancji.

– Pyły, ozon, dwutlenek azotu i dwutlenek siarki, które uwalnia spalanie paliw kopalnych, mają poważny wpływ na zdrowie ludzi. Powodują raka płuc, choroby układu oddechowego, udar mózgu i niewydolność serca u 7 mln ludzi rocznie – przypomina Arthur Wyns zajmujący się badaniami wpływu zmian klimatu na zdrowie w Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej