Opłata recyklingowa obowiązująca od stycznia ubiegłego roku to recepta rządu na bezmyślne używanie foliówek. Według szacunków z 2017 r. statystyczny Polak zużywał ich rocznie (według różnych statystyk) od 250 do 490. Tymczasem Unia Europejska oczekuje od państw członkowskich, by ich średnie zużycie na mieszkańca z końcem tego roku spadło do 90. W 2025 r. na statystycznego Europejczyka ma przypadać 40 torebek.

Rząd założył, że jeśli sieci handlowe będą doliczać do każdej reklamówki 20 gr, ich zużycie w Polsce spadnie w 2018 r. do 150 na osobę, bo konsumenci zaczną zabierać ze sobą torby wielorazowe. Opłatą obłożył jednak tylko foliówki o grubości 15-50 mikrometrów. Cieńsze, tzw. zrywki, w które pakowane jest mięso, warzywa czy ryby, pozostają darmowe, a od grubszych toreb - choć są płatne - sieci handlowe podatku nie odprowadzają.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej