Ceny w lutym wzrosły rok do roku o 1,2 proc., a w stosunku do stycznia - o 0,4 proc. - podał Główny Urząd Statystyczny. To wyraźny wzrost - w styczniu rok do roku inflacja wyniosła 0,7 proc. Wynik 1,2 proc. to ciągle jednak aż o 1,3 proc. mniej, niż wynosi cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego (to 2,5 proc. z możliwym odchyleniem o 1 punkt proc. w dół bądź w górę).

Co zrobią przedsiębiorcy?

Prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club, zwraca uwagę, że tak niska inflacja oznacza, że wzrost płac nie przekłada się na razie na wzrost cen. - Konkurencja powoduje, że przedsiębiorstwa najpierw przyglądają się sytuacji na rynku. Podniesienie cen przedsiębiorcy traktują jako ostateczność. Sięgną po tę broń tylko w razie wyraźnego spadku rentowności - przekonuje.

Na razie nieprzerzucaniu kosztów pracy na klientów sprzyja otoczenie firm, czyli w miarę stabilne ostatnio ceny paliw i kurs złotego. W dodatku stopy procentowe są ciągle niskie, przez co obsługa długu nie jest uciążliwa dla firm. - Dlatego na razie przedsiębiorcy mogą absorbować wzrost kosztów pracy bez uszczerbku dla swojego wyniku finansowego - tłumaczy ekspert.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej