W środę po cichu z porządku obrad Sejmu wypadł jeden punkt: „Rozstrzygnięcie przez Sejm wniosku o uzupełnienie porządku dziennego o punkt: rozpatrzenie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni”. Wypadł i nie wiadomo, kiedy wróci. I czy w ogóle wróci.

To swego rodzaju próba sił w samym obozie PiS. Część posłów tego ugrupowania, powiązanych z "Solidarnością", chce zaostrzenia ustawy o zakazie handlu w niedziele – przede wszystkim nowelizacja rezerwuje status placówki pocztowej tylko bezpośrednio dla Poczty Polskiej.

Wniosek miał być formą nacisku, aby prace nad projektem wznowić. Leży on bowiem zamrożony od kilku miesięcy.

Partyjna góra właśnie dała "Solidarności" i popierającym ją posłom PiS po łapach. Dalej krzyczą o potrzebnie uszczelnienia zakazu, ale brakuje im mocy. Premier Mateusz Morawiecki zaczyna przebąkiwać o liberalizacji ustawy.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej