“Pracowałem w Revolucie przez prawie trzy lata i jestem niezwykle dumny, że udało nam się w tak krótkim czasie rozwinąć firmę, pięćdziesięciokrotnie zwiększając jej przychody z 1 mln do 50 mln funtów brytyjskich" - napisał O'Higgins już po swojej rezygnacji. "Ponieważ Revolut staje się fintechem globalnym i aplikuje o licencje w bardzo wielu krajach, nadszedł moment, by przekazać stery komuś, kto ma doświadczenie w bankowości detalicznej na poziomie globalnym. Mój czas w Revolucie był bezcenny i napawa mnie dumą to, ile wraz z moim zespołem osiągnęliśmy w tym czasie. Nie mam wątpliwości, że Revolut będzie kontynuował rozwój, aby stać się jedną z największych i najbardziej zaufanych instytucji sektora finansowego na świecie".

O'Higgins żegna się ze swoim stanowiskiem po tym, jak brytyjski "Daily Telegraph" ujawnił w czwartek, że finansowy start-up przez kilka miesięcy miał wyłączoną blokadę, która miała automatycznie filtrować podejrzane transakcje. W efekcie w okresie od lipca do września 2018 r. przez aplikację mogło przejść tysiące nielegalnych transferów pieniężnych.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej