Do końca zeszłego tygodnia na Ukrainie można było zalegalizować auta formalnie zarejestrowane w państwach Unii Europejskich (z tzw. euroblachami), korzystając przy tym z ulg w podatku akcyzowym.

Przepisy te weszły w życie 25 listopada zeszłego roku i obowiązywały do ostatniego piątku. Według wstępnych danych ukraińskich służb skarbowych do 20 lutego oclono prawie 205 tys. aut, których właściciele chcieli skorzystać z nowych przepisów. Z tego ponad 130 tys. stanowiły samochody, które były zarejestrowane w innych państwach Unii Europejskiej, ale były stale używane na Ukrainie, naruszając tamtejszy kodeks celny.

W poniedziałek prezydent Ukrainy Petro Poroszenko poinformował, że na legalizacji samochodów z importu budżet Ukrainy zyskał 13,6 mld hrywien (blisko 450 mln euro), o jedną trzecią więcej, niż przewidywano.

Ulgowa akcyza

Ukraina jest dużo biedniejsza od Polski, ale tamtejsi politycy – inaczej niż polscy – wysokimi podatkami bronią kraju przed zalewem starych używanych samochodów z Zachodu. Część Ukraińców próbowała ominąć bariery opłat celnych, eksploatując auta zarejestrowane w Polsce, na Litwie czy Łotwie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej