Po obejrzeniu konwencji PiS miotają mną sprzeczne odczucia. Zawodowo zajmuję się sprawami społecznymi i gospodarką, a także polityką. Decyzja rządzących dotyczy tych trzech obszarów. Stąd moje rozterki.

Wiem, że przyznanie 500 plus, i to pierwszym dzieciom, to polityka, ale mam to w nosie. Dla mnie najważniejsze jest to, że wreszcie 500 zł z programu "Rodzina 500 plus" dostaną samotne matki z jedynakiem i rodzice pierwszego dziecka, które nie dostało świadczenia, bo rodzina przekracza o kilka groszy skandalicznie niskie kryteria dochodowe. Dziś próg wynosi 800 zł, a w przypadku dziecka niepełnosprawnego - 1200 zł.


Nieraz opisywałam przypadki minimalnego przekraczania progu dochodowego, kibicowałam samotnym rodzicom, którzy walczyli w sądach o przywrócenie im świadczenia. Zresztą nie tylko w takiej sytuacji, ale także na kolejne dzieci, bo odbierano im świadczenia wbrew ustawie, która stanowi, że z automatu należą się każdemu drugiemu i kolejnemu dziecku.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej