Tylko przez trzy lata mieliśmy nadwyżkę w handlu zagranicznym. W zeszłym roku w handlu zagranicznym mieliśmy nieco ponad 5 mld euro deficytu, podczas gdy rok wcześniej sprzedaliśmy za granicę towary o wartości przewyższającej import o 563 mln euro – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. A w rekordowym 2016 r. ta nadwyżka wynosiła 3,9 mld euro.

Skąd się wzięła zeszłoroczna dziura w naszym handlu zagranicznym?

Naftowy rachunek

Najważniejszą pozycją w imporcie do Polski jest ropa naftowa. W zeszłym roku na zakupy tego surowca zagranicą polskie rafinerie wydały prawie 12,3 mld euro, prawie 54 proc. więcej niż w 2017 r.

To głównie skutek wzrost cen ropy naftowej na świecie, wywindowanych przez porozumienie Rosji i państw OPEC o cięciach wydobycia, wprowadzony od 2017 r. Rosja i OPEC zawarły ten sojusz, aby podbić ceny ropy naftowej. Odniosły sukces, bo w ciągu dwóch lat ceny surowca niemal się podwoiły. A to wpłynęło na bilans naszej wymiany handlowej z zagranicą. W ostatnich latach najmniej na import ropy – ok. 6,4 mld euro – nasze rafinerie wydały w 2016 r., kiedy też mieliśmy rekordową nadwyżkę w handlu zagranicznym.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej