Niemal rok temu Morawiecki złożył na konwencji PiS pięć obietnic zwanych "piątką Morawieckiego". Z okazji 300 dni od czasu ich ogłoszenia premier postanowił pochwalić się ich realizacją. W tym celu przygotował całodzienny objazd po kraju, na który zaprosił dziennikarzy. 

Ale wiadomością dnia stał się odwołany szczyt Grupy Wyszehradzkiej w Izraelu po aferze z wypowiedziami premiera Beniamina Netanjahu oraz nowo mianowanego szefa izraelskiego MSZ Israela Katza. Od tej pory zaproszeni do autokaru Morawieckiego dziennikarze pytali tylko o to. 

My przyjrzeliśmy się pięciu obietnicom Morawieckiego. Braliśmy pod uwagę przede wszystkim, czy są to zmiany efektywne oraz na ile tak naprawdę są przydatne. Oto wnioski.

1. Obniżony CIT dla małych firm. Paradoksalnie mogą skorzystać też giganci

Od nowego roku faktycznie obowiązuje obniżona stawka dla małych firm. Przedsiębiorstwa, które mają mniejsze dochody niż 1,2 mln euro, mają teraz rozliczać się według nowej stawki. Wyniesie ona dla nich nie 15, ale 9 proc. Co to oznacza? Z nowej stawki teoretycznie może skorzystać 440 tys. firm. To już druga taka obniżka w ciągu ostatnich lat, bo w 2016 r. małe firmy obdarowano obniżką z 19 do 15 proc.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej