Edyta Bryła: Autobusy kursują trzy razy dziennie, a bilety miesięczne na nie kosztują nawet 400 zł. Nic dziwnego, że taka oferta przegrywa z samochodem. A pan mówi, że transport indywidualny powinien być droższy.

Jakub Majewski*: Ale tylko tam, gdzie najpierw jest zapewniona dobra komunikacja publiczna. Dopiero wtedy należy przykręcać ograniczenia dla kierowców. Nikt nie chce obarczyć ich nieuczciwymi, nadmiernymi kosztami. Ale powinny one być adekwatne do kosztów funkcjonowania transportu.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej