Sędzia Jerzy Leder, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Warszawie, poinformował "Wyborczą", że decyzję o tym, czy zwolnić z aresztu Piotra Osieckiego, byłego prezesa największego polskiego prywatnego funduszu inwestycyjnego, ma podjąć prokuratura regionalna, bo to ona stawiała mu zarzuty i żądała aresztu.

21 stycznia br. przedsiębiorca po raz drugi trafił za kratki. Wcześniej, od sierpnia do listopada ubiegłego roku, był już aresztowany. Jesienią wyszedł na wolność, bo sąd okręgowy w trakcie rozprawy odwoławczej zamienił mu areszt na poręczenie majątkowe. Była to największa w historii naszego wymiaru sprawiedliwości kaucja - 108 mln zł.

Na decyzję o zwolnieniu Osieckiego od razu zażaliła się Prokuratura Regionalna w Warszawie i 20 stycznia sąd apelacyjny uznał, że prokuratorzy mają rację i należy Osieckiego ponownie zatrzymać, bo może mataczyć lub uciec z kraju.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej