Piotra Szumlewicza przestawiać nie trzeba. To jedna z zaledwie kilku rozpoznawalnych w Polsce twarzy ruchu związkowego. A w mediach społecznościowych bodaj jedyny tak licznie obserwowany związkowiec. 

Konflikt między Szumlewiczem a OPZZ nabrzmiewał od wielu miesięcy. Na dobre zaczęło się, kiedy Szumlewicz oskarżył Jana Guza, przewodniczącego OPZZ, którego był doradcą, o mobbing.

Pół roku temu Szumlewicz został wybrany na szefa Rady Mazowieckiej OPZZ. Zyskał pewną autonomię, ale pojawiły się zarzuty, że jest zbyt aktywny, wchodzi w kompetencje innych związkowców i działa bez porozumienia. Chodziło o spory w PLL LOT i Polskich Portach Lotniczych, którym Szumlewicz nieformalnie dowodził, i które wypromował medialnie - pisał w tych sprawach do mediów i premiera, choć szefem branży transportowej w OPZZ jest Leszek Miętek, który na PLL LOT i PPL miał inny pomysł. Chciał działać spokojniej i w bardziej przemyślany, a mniej emocjonalny sposób.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej