W przyszłym tygodniu mają się odbyć w UE ostateczne negocjacje w sprawie przepisów o ograniczeniu emisji dwutlenku węgla pochodzącego z ciężarówek. Te ustalenia mogą przesądzić o losach wielu koncernów motoryzacyjnych i przewoźników drogowych. Bo chodzi o wymuszenie produkcji i eksploatacji ciężarówek zużywających mniej paliwa niż teraz oraz ciężarówek zeroemisyjnych, czyli na prąd lub wodorowe ogniwa paliwowe.

Ma to dopomóc w realizacji unijnej polityki klimatycznej ograniczania emisji dwutlenku węgla – bo to właśnie ciężarówki odpowiadają za jedną czwartą emisji tego gazu w transporcie drogowym.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej