Kilka dni temu "Solidarność" próbowała przeprowadzić protest okupacyjny w hipermarkecie Auchan w podwarszawskich Łomiankach.

Związkowcy byli umówieni na spotkanie z przedstawicielami pracodawcy. Spór powstał, gdy do rozmów nie dopuszczono przewodniczącego handlowej sekcji związku i jednocześnie jednego z autorów zakazu handlu w niedzielę Alfreda Bujary. "Solidarność" twierdzi, że pisemnie zapowiadała jego obecność. Związkowcy na czele z Bujarą – w sumie siedem osób – zajęli jedno z biur na terenie sklepu. Żądali rozmowy z kierownictwem sieci.

W tym samym czasie działacze "Solidarności" zorganizowali przed sklepem pikietę, stali z hasłami wzywającymi zarząd sieci do dialogu. Protest zakończył się jednak szybko. Nikt z decydentów się nie pojawił, pracownicy zostali postraszeni policją i wezwani do pracy, a zajęte biuro było bez toalety.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej