W środę wieczorem rosyjskie służby ratownicze poinformowały, że prąd zniósł na rosyjskie wody tankowce "Candy" i "Maestro" płonące po katastrofie, do której doszło w poniedziałek wieczorem na międzynarodowych wodach Cieśniny Kerczeńskiej między Morzem Czarnym i Morzem Azowskim.

Obecnie prąd spycha te płonące statki w stronę Krymu.

Przeładunek na morzu

Na jednym z tych statków doszło w poniedziałek wieczorem do wybuchu, kiedy na drugi z nich przeładowywano płynny gaz. Wybuchł pożar, który ogarnął oba połączone podczas tej operacji statki pływające pod flagą Tanzanii. W katastrofie z 32 marynarzy obu statków, obywateli Turcji i Indii, zginęło 10 osób i jeszcze 10 uznano za zaginione.

Agencja Interfax napisała, że do katastrofy mogło dojść wskutek naruszenia zasad bezpieczeństwa podczas nielegalnego przeładunku gazu.

Statki z czarnej listy USA

W środę Igor Kowalczuk, wiceszef rosyjskiego związku zawodowego marynarzy, potwierdził, że oba statki były objęte sankcjami USA. Rząd Stanów Zjednoczonych wpisał je na czarną listę pod koniec listopada za nielegalne dostawy paliwa do Syrii w ramach transakcji prowadzonych potajemnie przez Rosję i Iran. Oba statki miały szmuglować paliwo do Syrii od 2016 r.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej