Projekt ustawy budżetowej na 2019 r. leżał w parlamencie już od września. Procedura przyjmowania budżetu przewiduje, że posłowie mają cztery miesiące na jego uchwalenie i złożenie prezydentowi do podpisu.

To oznacza, że na biurko w Pałacu Prezydenckim ustawa musiałaby trafić do 26 stycznia. I pierwotnie budżet miał być uchwalony w połowie grudnia. Tak się jednak nie stało, co wywołało spekulacje, że Prawo i Sprawiedliwość specjalnie przeciąga kwestię uchwalenia budżetu, aby wykorzystać ją do skrócenia kadencji Sejmu. Była to podobna sytuacja jak przed kilkunastu laty, kiedy to PiS wygrał wybory, ale nie miał stabilnej większości. Ostatecznie Jarosław Kaczyński nie zdecydował się skorzystać z tej furtki.

Tak chyba będzie i tym razem, bo posłowie właśnie przegłosowali ustawę budżetową na 2019 r. Jej najważniejsze założenia to deficyt na poziomie 28,5 mld zł (wydatki 416 mld 794 mln 520 tys. zł przy dochodach 388 mld 294 mln 520 tys. zł), wzrost gospodarczy na poziomie 3,8 proc. PKB oraz inflacja w wysokości 2,4 proc.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej