Był 3 grudnia, 12.24. Na numer telefonu warszawskiego przedsiębiorcy Józefa Kruka przyszedł SMS: "Dzień dobry, przyjęliśmy zlecenie wymiany karty SIM dla numeru...".

Kruk spojrzał zdziwiony na telefon. Nie składał tego zlecenia. Chciał to sprostować, ale nie mógł. Telefon zamienił się w cegłę.

Pięć minut później w pośpiechu opuścił biuro. Jak co tydzień szedł na zajęcia z fizjoterapeutą i rehabilitantką. Do salonu Play dotarł o 15.10. Pokazał dowód i poprosił o duplikat karty.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej