W sumie 167 zawodów bierze pod uwagę coroczny, przygotowywany na zlecenie resortu pracy, raport: "Barometr zawodów 2019". Aż 31 spośród nich to profesje deficytowe - czyli takie, w których chętnych jest mniej niż miejsc pracy. Udział zawodów z niedoborem kandydatów wzrósł z 10 proc. w 2016 roku do 19 proc. trzy lata później. 

Kogo brakuje? Sprawa wygląda dwojako: z jednej strony chętnych do prac prostych, do tej pory nisko płatnych, związanych z wysiłkiem fizycznym. Z drugiej - specjalistów.

Najbardziej deficytowe zawody to:

  • w produkcji: operatorzy obrabiarek skrawających, spawacze oraz krawcy i pracownicy produkcji odzieży
  • w budowlance: cieśle i stolarze budowlani, dekarze i blacharze budowlani
  • w transporcie: kierowcy autobusów oraz kierowcy ciężarówek i ciągników
  • pielęgniarka/pielęgniarz
  • kucharz
  • samodzielny księgowy

Poza tym poszukiwani są: betoniarze, brukarze, cukiernicy, elektrycy, fizjoterapeuci, fryzjerzy, kosmetyczki, krawcy, lekarze, mechanicy, murarze, opiekunowie osób starszych, operatorzy maszyn, piekarze oraz robotnicy budowlani.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej