W ostatni wtorek prezydent Rosji Władimir Putin przyleciał do Kaliningradu, aby osobiście uruchomić pływający terminal do odbioru skroplonego gazu LNG zainstalowany tam przez Gazprom.

Putin przekonywał, że ta inwestycja ma zapewnić energetyczną autonomię Kaliningradu i stworzyć dla tego obwodu alternatywne źródło dostaw gazu dostarczanego tam teraz tranzytowym gazociągiem przez Litwę z kontrolowanej przez Gazprom sieci gazociągów na Białorusi.

Gazprom odcina się od Litwy

– Dla nas, a zwłaszcza dla Kaliningradu, to moce rezerwowe, które w znaczącym stopniu minimalizują, a ściślej, anulują wszelkie ryzyka tranzytowe – powiedział Putin o terminalu LNG zainstalowanym w Kaliningradzie.

A prezes Gazpromu Aleksiej Miller pokazał prezydentowi Rosji na wyświetlaczu służb obsługi gazociągów, że Kaliningrad już jest odłączony od tranzytowej rury z Litwy. „Szanowny Władimirze Władimirowiczu, na schemacie można teraz zobaczyć, że całkowicie został odłączony system dostaw gazu magistralą Mińsk-Wilno-Kowno-Kaliningrad i obwód kaliningradzki jest w tej chwili realizowany w pełni poprzez morski terminal odbiorczy” – powiedział Miller.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej