Okazuje się, że nie tylko odbiorcy indywidualni mają problem z rozgryzieniem zmian w cenach, przed którymi teoretycznie uchronił ich rząd

Do końca marca przedsiębiorstwa energetyczne mają czas na aneksowanie umów na dostawę energii elektrycznej z firmami i samorządami podpisanych przed wejściem w życie ustawy zamrażającej ceny prądu. Taki czas dał rząd spółkom obrotu na dostosowanie się do uchwalonych za pięć dwunasta zmian w prawie, które mają złagodzić skutki podwyżek przekładających się na ceny towarów i usług.

Małe i średnie firmy, duże przedsiębiorstwa i samorządy, które kupują energię na podstawie zawieranych na bieżąco umów lub kontraktów długoterminowych, już od wakacji otrzymywały umowy z nowymi, wyższymi o kilkadziesiąt procent stawkami. Teraz mogą schować je do szuflady, ale rządowa interwencja wciąż nie zapewnia im spokojnego snu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej