We wtorek prezydent Rosji Władimir Putin dał sygnał do rozpoczęcia eksploatacji pływającego gazoportu, który trzy tygodnie temu zainstalował w Kaliningradzie Gazprom. To pierwszy tego typu obiekt i w ogóle pierwszy w Rosji terminal do odbioru skroplonego gazu LNG.

Inwestycja ma zapewnić autonomię energetyczną Kaliningradu i uniezależnić ten region Rosji od czysto hipotetycznego zablokowania przez Litwę tranzytowego gazociągu, którym obecnie do Kaliningradu płynie gaz z rurociągów Gazpromu na Białorusi.

– Dla nas, a zwłaszcza dla Kaliningradu, to moce rezerwowe, które w znaczącym stopniu minimalizują, a ściślej, anulują wszelkie ryzyka tranzytowe – powiedział Putin podczas ceremonii w Kaliningradzie. Dodał, że gazoport będzie mógł pokryć w pełni zapotrzebowanie obwodu na gaz – „bez wykorzystania gazociągów na terenach sąsiednich państw”.

Szef Gazpromu Aleksiej Miller poinformował, że podczas uruchomienia gazoportu wstrzymano dostawy gazu do Kaliningradu z tranzytowego gazociągu z Litwy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej