Sylwia Czubkowska: Ma pan postawione zarzuty, że jako wiceminister finansów nie dopełnił pan obowiązków służbowych, w efekcie czego branża hazardowa miała osiągnąć korzyści majątkowe w ogromnej kwocie ponad 21 mld złotych. Prokuratura nakazała panu “powstrzymanie się od działalności związanej z udzielaniem porad i konsultacji w zakresie urządzania i prowadzenia gier hazardowych oraz zakładów wzajemnych”.  Spotykamy się w pana pracy. To już nie jest nic wspólnego z hazardem?

Jacek Kapica: Ten zakaz jest dla nie obojętny, bo też nigdy nie miałem zamiaru pracować w branży hazardowej ani jej doradzać. Moje obecne zajęcie nie ma nic wspólnego z hazardem. Nie jestem skazany, więc zgodnie z prawem jestem niewinny, ale na szczęście gdy byłem zatrzymywany, to już pracowałem. Gdyby tak nie było, to miałbym poważny problem. Znalezienie pracy przez człowieka, który jest w stanie takiego oskarżenia, jest bardzo trudne. Polscy pracodawcy przecież wiedzą, co się dzieje, i pewnie nie chcieliby brać na siebie takiego ryzyka.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej