22 października br., Kinga pisze do przełożonego S.:

31 października tego roku (to już za kilka dni) kończy się moja umowa z naszym bankiem. Z tego, co rozmawiałam z E., nie ma planów przedłużenia ze mną umowy. Dlatego do ciebie piszę. Chciałabym cię bardzo prosić, żebyś popatrzył na mnie łaskawym okiem i przedłużył mi umowę. Nie proszę cię o umowę na czas nieokreślony. Proszę o przedłużenie do dnia porodu (...). Wiem, że proszę o wiele (...). Może i za ten gest uda mi się spłacić dług wdzięczności?

W oddziale mBanku w Zakopanem przepracowała siedem lat, w tym czasie bank zawarł z nią cztery umowy o pracę na czas określony. Kolejnej nie zaproponował, choć Kinga zapewnia, że była świetną pracownicą, i pokazuje na to dowody: plany sprzedaży realizowane powyżej 100 proc., a w jednym przypadku nawet 400, gratulacje i wyróżnienia.

"W ostatnich kilku miesiącach nie byłam wzorowym pracownikiem"

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej