To nie pierwszy raz, gdy pojawiają się informacje o planowanej dymisji ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. Nie jest tajemnicą, że premier Mateusz Morawiecki chce tego od początku swojego urzędowania, ale Tchórzewski ma poparcie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Teraz jednak niewykluczone, że nawet poparcie prezesa nie wystarczy, by zachować stanowisko, gdy w grę wchodzą podwyżki cen prądu i chaos, jaki swoimi decyzjami wywołał minister Tchórzewski. Nikt nie wie, czy i kiedy odbiorcy końcowi będą musieli płacić więcej. W ciągu zaledwie tygodnia zmieniał zdanie klika razy. Najpierw ogłosił, że otwarty zostanie fundusz rekompensat dla gospodarstw domowych, małych firm i np. hospicjów, do którego pieniądze dorzucą koncerny energetyczne, co wywołało reakcję Urzędu Regulacji Energetyki, które wezwało spółki do korekt wniosków taryfowych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej