W przededniu nowego roku Europa ma mnóstwo problemów. Włosi muszą korygować budżet i odesłać go do Brukseli, gdyż po raz pierwszy w historii Komisja Europejska negatywnie zaopiniowała poprzedni plan wydatków włoskiego rządu.

W Wielkiej Brytanii premier Theresa May musiała przełożyć głosowanie nad umową brexitową. Ciągle wobec tego nie wiadomo, jak będzie wyglądało zaplanowane na marzec przyszłego roku wyjście Londynu ze struktur europejskich, ani też czy w ogóle do niego dojdzie. Chaos pogłębia bowiem wyrok Trybunału Sprawiedliwości Europejskiej, którego sędziowie stwierdzili, że Zjednoczone Królestwo może jednostronnie odstąpić od brexitu.

Gospodarce nie pomaga także ciągła niepewność związana z wojną handlową między Chinami a USA.

Efekt? Europejski Bank Centralny przewiduje, że w 2019 r. tempo wzrostu krajów grupy euro spadnie do 1,7 proc. Oznacza to spadek o 0,2 pkt proc. w stosunku do 2018 r. A pamiętajmy, ile wysiłku i poświęceń kosztowało państwa z obszaru wspólnej, europejskiej waluty osiągnięcie takiego, niezbyt imponującego przecież, rezultatu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej