Tuż przed rozpoczęciem COP24 cały świat mówił o jego sponsorach. Gdy polski rząd ogłosił, że partnerami międzynarodowego szczytu klimatycznego są spółki emitujące do atmosfery tony dwutlenku węgla (m.in. Jastrzębska Spółka Węglowa i Tauron), zagraniczne media zarzucały mu bezpardonowy cynizm.

Polscy truciciele na COP24 faktycznie są bardzo aktywni. Polski Komitet Energii Elektrycznej (PKEE) zrzeszający właścicieli elektrowni węglowych opowiadał w ubiegłym tygodniu, jak duży wkład ma polski sektor elektroenergetyczny w realizację celów polityki klimatycznej UE. Największy polski producent nawozów - Grupa Azoty - akcentował rolę przemysłu w zwalczaniu zmian klimatycznych.

Nie tylko polskie spółki węglowe

Nie tylko polscy truciciele grzeją się w świetle reflektorów na szczycie klimatycznym. Przedstawiciele gospodarek opartych na paliwach kopalnych, jak Brazylia, USA, Arabia Saudyjska czy Rosja, też promują firmy będące na bakier ze środowiskiem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej