W środę w węgierskim parlamencie wrzało: opozycja zablokowała mównicę, wobec czego wiceprzewodniczący Janos Latorcai poprowadził posiedzenie ze swojego zwykłego miejsca na sali. Gorąco było też na ulicach: przed budynkiem parlamentu i siedzibą Fideszu pojawiło się ok. 2 tys. protestujących, doszło do przepychanek, a policja użyła gazu łzawiącego. A wszystko przez nowelizację węgierskiego kodeksu pracy nazwaną na Węgrzech "ustawą o niewolnictwie".

W jej myśl od stycznia 2019 roku każdy pracownik czy pracownica będzie mógł zgodnie z prawem przepracować nie - jak do tej pory - maksymalnie 250 nadgodzin, ale aż 400, czyli 8 godzin tygodniowo więcej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej