Adriana Rozwadowska: Planów w Polsce już trochę było: Kołodki, Hausnera, Boniego, Morawieckiego. Jaki jest plan Standerskiego, doradcy ekonomicznego Roberta Biedronia?

Dariusz Standerski*: Większość z tych planów do dzisiaj czeka na realizację, gdzieś na zakurzonych półkach rządowych archiwów. Dlatego Robert Biedroń postanowił pisać swój program inaczej – z Polakami i Polkami w całej Polsce. Nauczyło nas to widzieć państwo jako całość.

Jeśli chcemy np. rozmawiać o wieku emerytalnym, to musimy patrzeć na warunki pracy i stan opieki zdrowotnej, zastanowić się, czy ludzie po 60. roku życia są jeszcze w stanie pracować albo czy mogą się przekwalifikować. Jeśli nie zwiększymy liczby lekarzy i nie skrócimy kolejek, to nie będzie to poważna rozmowa.

Ale wyborcę interesuje konkret. Chce wiedzieć, czego się spodziewać w najbliższych latach.

- Wiek emerytalny powinien zostać na obecnym poziomie. Inne kraje, jak Niemcy, podnoszą wiek emerytalny, ale robią to z perspektywą do 2031 roku. PO przeprowadziło reformę w zabójczym tempie, w oderwaniu od innych polityk i bez konsultacji ze społeczeństwem.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej