- J. był po prostu przewodniczącym. Jego kadencja była dość bezbarwna. Z punktu widzenia rynków wydawał się raczej ostrożny i rygorystyczny - mówi Cezary Nowosad, ekspert Business Centre Club, zapytany o ocenę kadencji Andrzeja J. w fotelu przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego.

Bo też przez lata J. był typowym urzędnikiem - i to raczej zawsze w cieniu. 

- Poprzedni szefowie byli bardziej wyraziści, angażując się w rozwój rynku. Za jego czasów KNF był typowym, nudnym urzędem, niewiele przejmującym się przyszłością rynku kapitałowego.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej