"Kierownictwo oddziału ZUS w Rzeszowie w trybie pilnym, zaraz po wykryciu nieprawidłowości, zdecydowało o rozwiązaniu stosunku pracy z osobą, która dopuściła się nieprawidłowości. Niezwłocznie skierowane zostało również doniesienie do prokuratury. Obecnie nasze służby kontrolne prowadzą bardzo drobiazgowe postępowanie wyjaśniające, o którego efektach na bieżąco będziemy informować prokuraturę. Pragnę podkreślić, że w całej tej sprawie nie ucierpiały środki naszych klientów. Jedynym poszkodowanym jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych" – napisał nam Wojciech Dyląg, rzecznik podkarpackiego ZUS.

Na czym polegało przestępstwo w ZUS?

Otóż pani Anna (imię zmienione), pracownica inspektoratu ZUS w Tarnobrzegu, wpadła na pomysł, jak można dorobić. Wchodziła do bazy danych Zakładu i szukała osób, które zlikwidowały działalność gospodarczą. Następnie wydawała decyzje, że osobom, które zamknęły firmę, należy się zwrot pieniędzy (bo w przeszłości miały za dużo przelać składek). Oczywiście o żadnej nadpłacie nie było mowy. Kobieta sama wymyślała, ile pieniędzy należy się do zwrotu każdej firmie, a następnie podając się za osoby, które zamknęły działalność, podawała swoje konto bankowe.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej